VIII Zlot Stowarzyszenia Spearfishing Poland [PL/ENG]

przez • Maj 27, 2016 • Ekologia, Najnowsze wpisy, SpearfishingKomentarze (0)6131

Daniel SielowskiZlot Stowarzyszenia Spearfishing Poland, otwierający każdego roku sezon łowiecki, to jedno z najważniejszych wydarzeń roku. Spotkanie łowców podwodnych z całej Polski, połączone ze sprzątanie jeziora, to doskonała okazja do wspólnej biesiady, poznania nowych ludzi, nauki oraz promocji łowiectwa podwodnego. Chciałbym podziękować Konradowi, który znalazł czas na napisanie podsumowania tego wydarzenia. Zależało mi szczególnie aby pokazać je oczami osoby, która po raz pierwszy bierze w nim udział. Przykro mi, że nie udało się uzyskać zdjęć, które z pewnością dodałyby kolorów tej relacji. Musimy zadowolić się materiałem archiwalnym i zgodnie z nowym pomysłem organizatora, czekać cierpliwie na relację zdjęciową na stronie Stowarzyszenia.

englishbelowleftWobec lawinowo rosnącej ilości obowiązków, nauki i projektów do wykonania „na wczoraj” postanowiłem poszukać sobie zajęcia pozwalającego oderwać się zarówno myślami jak i ciałem od wszystkiego, co dotychczas przykuwało mnie do biurka i komputera tak bardzo determinującego każdy aspekt naszego życia. Pewnego wieczora, bezmyślnie przeglądając losowo wybrane filmiki na YouTube, trafiłem na kanał: „Łowiectwo Podwodne w zgodzie z przepisami” Piotra Gruszeczki. Od pierwszych minut oglądania stwierdziłem: „To jest to!” – bliskość natury, podwodna cisza, koncentracja, przepiękne widoki, a wszystko przyprawione szczytnym celem walki z kłusownictwem i dbałością o naturę… Całość sprawiła, że już tydzień później byłem w Bydgoszczy na egzaminie na Kartę Łowiectwa Podwodnego

Aby zacząć przygodę jak należy, obwarowany znajomością przepisów, nowo zakupionym sprzętem oraz masą energii do treningów, postanowiłem „postawić kropkę nad i” rozpoczynając sezon od zlotu braci łowieckiej Stowarzyszenia Spearfishing Poland. Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać – nowi ludzie, znani tylko z kilku kurtuazyjnych wymian zdania na forum internetowym, niezrozumiały dla nowicjusza łowiecki żargon.

W piątek 20/05/2016 po przyjeździe na miejsce, na teren Folwarku Amalia nad jeziorem Lubikowskim, szybko zrozumiałem, że moje obawy były całkowicie bezpodstawne. Od tej pory do końca zlotu obserwowałem fenomen jednomyślności i zgrania tak dużej grupy osób [40]. Wszyscy doskonale się rozumieli, fantastycznie bawiąc się w swoim towarzystwie. Obawiałem się, że niechętnie podzielą się ze mną wiedzą o łowiectwie podwodnym, i że latami będę musiał dochodzić do wszystkiego sam. Nic bardziej mylnego! Od pierwszych chwil nowi koledzy obdarzyli mnie serdecznym i nieskrępowanym kordonem życzliwych uwagi i cennych porad – jak cicho poruszać się w trzcinach, jak sprawnie ubrać piankę by jej nie uszkodzić, co zrobić by maska nie parowała,  jak filetować rybę…

Każdy z trzech dni zlotu charakteryzował się swoistym rytmem. Po zjedzeniu śniadania wyruszaliśmy na łowy. Korzystając z przepięknej pogody zachwycaliśmy się bogato porośniętym dnem akwenu, tak dobrze widocznym w promieniach majowego słońca. Do głębokości siedmiu metrów widać było łąki ramienic, moczarki kanadyjskiej, rdestnic oraz, co gorsza, wielu śmieci, które w sobotę do szczętu wyzbieraliśmy, co od początku było naszym głównym celem, przyświecającym corocznym zjazdom Stowarzyszenia Sperafishing Poland.

IMG_0353

Wyłowiona góra śmieci robiła „imponujące” wrażenie. Plastikowe torby, butelki, puszki po piwie. Dominowały jednak pudełka po robakach i torby po wędkarskich zanętach. Niechlubnym zwycięzcą był bęben od pralki, którego wydobycie z dużej głębokości łowcom, nurkującym wyłącznie  na wstrzymanym oddechu, przysporzyło nie mało wysiłku.

Pozytywnie zaskoczyła mnie organizacja całej akcji. Naprawdę zakrojone na szeroką skalę działania, których nie powstydziły by się wyszkolone jednostki mundurowe. Łowcy rozstawieni na swoich rewirach, przeczesujący każdą piędź dna, motorówka WOPR odbierająca worki pełne „zdobyczy”, osobna grupa odbierająca ładunek z motorówek na pomost. Całość przyprawiała o ekscytację i dumę z bycia trybikiem w tak dobrze działającej machinie.

Polowanie samo w sobie było dla mnie wielkim rozczarowaniem. Po tym jak naoglądałem się filmików, wydawało mi się, że gdy tylko zanurzę się pod wodę, otoczy mnie ławica ryb, a ja wybiorę, którą chcę upolować i dumnie wrócę do żony czekającej na brzegu, by przygotować różne potrawy z upolowanej zdobyczy. Trzydniowe polowanie minęło pod znakiem wyczekiwania ryby, która nigdy nie nadeszła. Wydawało mi się, że poruszam się w wodzie ekstremalnie cicho i w końcu uda się podejść upragnioną zdobycz. Może oddychałem przez rurkę zbyt głośno, lub złamałem trzcinę płosząc wszystko w pobliżu. Gdy w końcu jednak udało mi się dostrzec cień w oddali, był na tyle niewyraźny, zamazany, że nie umiałem określić gatunku ryby by oddać strzał. Innym razem dostrzegłem dorodnego lina, jednak ten, jakby wyczuwając moje myśli, czmychnął w głębiny nim wycelowałem kuszę.

Pomimo porażek i powrotu do domu bez upolowanej ryby, nie żałuję ani chwili spędzonej w wodzie. Obserwacja podwodnego życia, bujającej się z wolna roślinności, ławic małych rybek, daje ukojenie nieporównywalne z jakąkolwiek inną aktywnością. Wbrew swoim wyobrażeniom zrozumiałem, że w łowiectwie podwodnym nie chodzi o tą rybę. Ci wszyscy wspaniali ludzie, których poznałem na zlocie, schodzą pod wodę po to by podziwiać naturę w najczystszej postaci, a ryba to dodatek, bez którego ten sport dalej byłby taki sam. Dodatek integrujący łowców przy wspólnym posiłku z upolowanej zdobyczy. Jednak to, za co jestem im najbardziej wdzięczny, to dbałość o naturę i walkę z kłusownictwem. W dzisiejszych czasach to rzadkość, by ktoś  tak bezinteresownie robił tyle dla natury.


gb As the list of duties, things to learn and ASAP tasks still expands, I decided to find some activity that could bring relaxation of body and mind. Just stick me out of the armchair and front of the screen that determines our lives so much today. One evening watching random videos on YouTube, I turn up for specific channel. “Spearfishing in line with the law”. Immediately I thought “this is it!”. Close of nature, underwater silence, concentration, beautifully views, and everything in the name of poaching control and nature care. Inspired with this, after a week I already was on the far end of Poland in order to pas exams letting me legally hunt fishes. With the aim to start my journey as a real sub-hunter, with my new gained knowledge, equipment and lots of energy to exercise, I decided to start the season taking a part in spearfishers rally.

I was not quite sure what might I expect. New people known just from few internet chat talks, hard to understand jargon. At Friday 20/05/2016 after arriving rendezvous’ point at Lubikowskie lake I understand my apprehension was totally unfounded. Thereafter I was astounded with harmony and unanimity of such big group of people[40]. Everyone perfectly understand each other, hawing fun with being among such great companion. I feared no one will share hunting tips and tricks with me, and I will have to get at everything myself. What a mistake! From the very beginning new fellers gave me plenty of useful advices and important solutions. How to noiseless move amongst reed, how to dress open cell without ripping it, what to do to make mask not to moisten, how to fillet the fish…

IMG_0462

Each of three days of rally was a bit similar, with certain sequence. After having breakfast we went hunt. To delight with wonderful weather we were amazed with densely overgrown bottom. Up to the depth of seven meters we could see meadows of Chara, elodea canadensis, Potamogeton, and what is worse, lots of trash, we collected next day to the letter. It was our primary goal. It is main goal of every Spearfishing Poland rally. The picked pile of trash was stunning. Plastic bags, bottles, beer cans, but mainly fish bait boxes and ground bite bags.
Shamefull trash winner was washing machine drum. For spearfishers, they freedive without any respiration devices, it was quite big effort to get this thing out to the surface from big depth.

I was well surprised with organizing of this operation. Extensive operations! Effectiveness comparable to special forces. Few coordinated groups of spearfishers on appointed search areas. Two speedboats circulating amongst cleaning groups, one group on jetty collecting trash bags from speedboats. This made me excited and proud of being part of such well working mechanism.

Hunting itself was huge disappointment for me. After watching all this movies, I hoped that directly after I submerge, shoal of fishes will surround me letting me chose which to shoot and come back to waiting wife in order to prepare delicious fish dinner.

Three days of hunting made me wait for fish that never came. In my consideration I was extremely silent and finally I will successfully approach the fish. Perhaps I respired my snorkel to loud, or I broke the reed scaring every single fish in the area around. Finally when I saw silhouette of some big fish, it was unclear, so I was unable to estimate the specie of fish to shot. Another time I saw an truly big trench. But it fled so fast in the descent so I was unable to aim my speargun.

In spite of failures and coming home without one fish, I don’t regret not even one minute spend in the water. Watching underwater live, slow floating plants, shoals of small fishes, calming you as anything else in the world.

Against my primary representations, I understood that the matter of spearfishing isn’t the fish itself. All these brilliant people I meet, submerge in order to watch the live underwater and get rest. The fish is just addition without which this sport would be the same again. Addition that joins these guys around common meal prepared out of the catch they hunted. However for what am I grateful to them the most, is the care of nature and fight against poaching. Nowadays it is rare thing to do so much for nature as they do.

Fot. Robert Śledziński, Daniel Sielowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *