Umberto Pelizzari dla Apnea Sports

przez • 21 kwietnia, 2015 • Freediving, Spearfishing, ZapowiedziKomentarze (0)1824

Zgodnie z tym, czego uczą niektóre organizacje freedivingu, nie możesz zanurkować poniżej 40m, jeśli nie opanujesz techniki pakowania czy mouthfill’a. Nie zgadzam się z tym. Byłem w stanie zanurkować na 150 m nie wiedząc o ich istnieniu, po prostu relaksując się i będąc świadomym tego, co się dzieje z moim ciałem i wokół mnie…- Umberto Pelizzari

Agata Bogusz: Byłeś wielokrotnie pytany o granice, do których dotrą ludzie w naszym sporcie. Wszystkie odpowiedzi, które podawałeś podczas tamtych wywiadów, dawno zostały już przekroczone… Jak dziś odpowiedziałbyś na pytanie, gdzie leży granica ludzkich możliwości?

Umberto Pelizzari: Bardzo trudno odpowiedzieć teraz na to pytanie podając konkretne liczby. Jesteśmy ludźmi, musimy oddychać i fizjologicznie jesteśmy przystosowani do tego, aby żyć na lądzie – stąd głównie wynika trudność w odpowiedzi. Zakładałem kiedyś (w przypadku no-limits), że tą granicą będzie 200 m – i, jak widać, została ona przekroczona. W stałym balaście wydawało mi się, że trudno będzie zanurkować poniżej 120 m – a oni już robią 128…

Według mnie na tak dalekie przesunięcie granic wpłynęło to, że zawodnicy zaczęli „specjalizować się” w poszczególnych konkurencjach freedivingu. Cały cykl treningowy podporządkowują danej dyscyplinie, dzięki czemu są w stanie poprawiać swoje wcześniejsze wyniki – oraz moje przypuszczenia, co do wyników – dużo szybciej niż kiedyś.

AB: A co z konkurencją no-limits? Czy po wypadku Herberta ktoś jeszcze pokusi się o sprawdzenie, gdzie leży granica ludzkich możliwości?

UP: Szczerze mówiąc, nie mam zbyt dużego doświadczenia w tej dyscyplinie. Zrobiłem 150 m po dwóch treningach i to by było na tyle. Nie miałem żadnych problemów z tym nurkowaniem – ani od strony wyrównywania ciśnienia, ani właściwie jakiegokolwiek innego. Wydaje mi się, że po 2-3 miesiącach treningów poświęconych tylko no-limits mógłbym osiągnąć 200 m. Ale ponieważ nigdy nie przepadałem za tą dyscypliną, to zajmowałem się tym, co lubię, czyli stałym i zmiennym balastem.

Gdy próbujemy znaleźć odpowiedź na Twoje pytanie w medycynie i biologii – brzmi ona: „niestety nie wiemy, co się stanie i gdzie jest limit głębokości”. Lekarze i fizjolodzy nie mają za bardzo pojęcia o tym, co dzieje się z ludzkim ciałem podczas nurkowania. Zatem poznanie i zrozumienie zarówno tych procesów, jak i możliwości należy do nas, freediverów. Musimy tam zanurkować, aby się dowiedzieć. Na razie wiemy tyle, że dzieje się tam coś niedobrego. Przez określenie „coś niedobrego” mam tu na myśli narkozę. Ja jak dotąd nigdy jej nie doświadczyłem – ani podczas stałego balastu, ani no-limits. A obecnie oni wszyscy (freediverzy nurkujący głęboko przyp. AB) ją mają.

Możliwe zatem, że to będzie stanowiło limit. Gdy rozmawiałem z Herbertem o jego wypadku, powiedział, że to narkoza, a nie blackout, leżała u podstaw jego wypadku. Bardzo trudno udzielić zatem odpowiedzi na pytanie o granice ludzkich możliwości. Będzie ona zależała od tego, jak trenujemy oraz co nowego spotkamy na głębokości. I odkrycie tego należy w pierwszej kolejności do freediverów, a nie nauki.

ZAPOWIEDZ

Dodaj komentarz