II Otwarte Mistrzostwa Polski w Zimowym Pływaniu

przez • 1 lutego, 2016 • Najnowsze wpisyKomentarze (0)1282

Zupełnie niedawno zapraszaliśmy wszystkich na ekstremalne nurkowanie pod lodem na wstrzymanym oddechu, które odbędzie się pod koniec lutego na jeziorze Hańcza. Tym czasem 23 stycznia na Śląsku odbyła się nie mniej ekstremalna impreza, w której udział wzięli miłośnicy pływania w bardzo zimnej wodzie z kraju i ze świata – II Otwarte Mistrzostwa Polski w Zimowym Pływaniu.

W przeddzień zawodów trwały intensywne przygotowania do mistrzostw. Były to nie tylko ostatnie treningi zawodników, ale także walka z lodem zalegającym grubą warstwą na stawie mającym stać się areną sportowych zmagań.

Wśród wielu zawodników na starcie zameldował się także Leszek Naziemiec, któremu kibicowaliśmy latem, gdy próbował w sztafecie przepłynąć Bałtyk. Leszek zdradził nam jak wyglądały przygotowania do zawodów od strony organizacyjnej:

W piątek od ok. 13.30 do ok. 20.00 wycinany był w stawie basen. Potem konieczne było pełnienie jedno- i dwuosobowych wacht w nocy. Łódź pływała po wyciętym torze, ale woda i tak zamarzała. Konieczne było bujanie łodzią, bo samo pływanie nie wystarczało, było 15 stopni na minusie!

Rozmawiałam z Leszkiem na temat startu i tego co czuł, gdy ukończył dystans 1000 m. On sam mówił o tym bez wielkich emocji. Jak twierdził, robi to dwa razy w tygodniu, już siódmy sezon. Ostatnio pływał w Odrze w ramach akcji charytatywnej. Cieszył się, że udało się zebrać pieniądze dla potrzebujących i powiedział, że wtedy było naprawdę ciężko.

W II Otwartych Mistrzostwach Polski w Zimowim Pływaniu brali udział również zawodnicy z zagranicy. W zeszłym roku zawody pływackie w otwartym akwenie nie cieszyły się aż taką popularnością. W tym roku wystartował w nich m.in. Rostislav Vitek, który przepłynął 1000m w czasie 12:51, co jest drugim wynikiem na świecie.

Wśród startujących Pań pojawiła się także Rachel Ni Dubhghaill z Irlandii, która oprócz pływania w zimnej wodzie gra w hokeja podwodnego. Zapytaliśmy Rachel o jej wrażenia z imprezy.

Cóż, nigdy wcześniej nie byłam w Polsce wiec z ogromą niecierpliwością czekałam na nasz wyjazd. Przyjechaliśmy dzień wcześniej i mieliśmy okazję zobaczyć jak wycinany jest w lodzie basen. Już wtedy emocje zaczęły rosnąć. Podczas rejestracji nie obyło się bez drobnych nieporozumień, które wynikły z bariery językowej. Dotyczyło to nie tylko języka angielskiego, ponieważ zawodników obcojęzycznych było więcej. Ostatecznie wszystko zakończyło się dobrze i zawody mogły się rozpocząć. Problemy z tłumaczeniem powtórzyły się jednak znowu w trakcie zawodów, co wprowadziło spore zamieszanie. Wypada jednak pogratulować organizatorom za doskonałe zabezpieczenie zawodów na dystansie 1 km. Basen obstawiony był przez ratowników wodnych, którzy przez cały czas obserwowali zaowdników i upewniali się, że wszystko jest w porządku. Szczególna opieką otaczali zawodników tuż po zakończonym wyścigu. Z pewnością wrócę, by wziąć udział w kolejnych zawodach za rok. Postaram się namówić do startu więcej osób. Organizatorzy mogą spodziewać się w przyszłości prawdziwej inwazji irlandzkich i szkockich pływaków. Woda miała tylko 2 stopnie Celsjusza, a temperatura powietrza nie więcej niż 5 stopni. Adrenalina i atmosfera zawodów powodowały, że nie czułam zimna tak bardzo jak sobie to wyobrażałam przed startem. Nigdy wcześniej nie przepłynęłam 1 km w tak zimnej wodzie. Byłam jednocześnie zdenerwowana, niezwykle podekscytowana i szcześliwa. Rewelacyjne było to, że mogłam spotkać tylu niezwykłych ludzi dzielących moją pasję. Teraz myślę już tylko o mojej kolejnej próbie pływackiej w zimnej wodzie, która odbędzie się 6 lutego w Irlandii. Zawody w Polsce były doskonałą „rozgrzewką”.

Najlepszym Polakiem był Tomasz Brembor, który uzyskał czas 15:49. Na swoim profilu na Facebook’u Tomek napisał:

Jestem już po pierwszych MP w tym sezonie. Tym razem miało to mało wspólnego z triathlonem. 23 stycznia brałem udział w Otwartych Mistrzostwach Polski w Zimowym Pływaniu. Cel jaki sobie założyłem to ukończenie głównego wyścigu (1000m). Tak, tak wiem było to bardzo głupie, ale po prostu chciałem to zrobić i tyle. Dobrze, że 4 dni wcześniej musiałem przejść kwalifikacje. Dzięki temu mogłem się przygotować na to, co będzie się działo w dzień wyścigu. Zjazd był niezły, bo musiałem odpowiadać na pytania w stylu „Jak się Pan nazywa ?”, „Jaki mamy dziś dzień?”, „Ile ma Pan lat?”. Na szczęście odpowiedziałem poprawnie na wszytkie pytania i przeszedłem do 2 rundy (już za rok). Jeszcze jednym plusem było, że nosili mnie na rękach. Mogłem sobie przypomnieć jak to było za smarkacza. MP ukończyłem na 2 miejscu ustępując jedynie Olimpijczykowi z Pekinu (8 miejsce na 10 km na wodach otwartych). Jest to dla mnie ogromnym zaskoczeniem i jednocześnie motywacją do dalszej pracy. Wielkie dzięki dla rodziny i znajomych, którzy w tak licznym gronie wbili na 3 Stawy.


Trzeci, z wynikiem 15:51, był Remigiusz Gołębiowski, który dwa lata temu próbował przepłynąć Bałtyk ze Szwecji do Polski. Niestety zabrakło wtedy pieniędzy na treningi na Bałtyku i musiał przerwać próbę ze względu na „nieprzyzwyczajony błędnik”. W tym roku będzie podchodził do tej próby drugi raz. Jego zespół szuka sponsorów, a on trenuje. Remigiusz wziął udział w II OMP w Zimowym Pływaniu, bo chciał spróbować swoich sił i potraktował to doświadczenie jako aklimatyzację do zimnej wody oraz trening w „open water”. Płynął rekreacyjnie, ale cieszy się, że stanął na podium. Na swoim profilu na Facebook’u napisał:

Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Wiem chyba co to znaczy przeżyć hipotermię. Już do siebie doszedłem, ale nie było łatwo. Sam dystans ok, ale to co sie ze mną stało po, to dopiero odlot. Zasłużona przerwa w treningach. Do jutra hahaha. 3 miejsce, odebrałem puchar, po czym spotkała mnie podobna sytuacja jak na wyborach Miss Świata, byłem czwarty, po czym jednak okazało się, że jednak 3. Idę spać…

Remigiusz poprosił również, żeby podziękować lekarzom i ratownikom, którzy zabezpieczali imprezę.
Zapraszamy wszystkich do kibicowania śmiałkom i miłośnikom hipotermii podczas kolejnych zawodów i mistrzostw.

Więcej o tym wydarzeniu oraz o wyczynach m.in. Leszka znajdziecie tutaj.

Zdjęcie pochodzi z profilu FB Rachel Ni Dubhghaill

Dodaj komentarz