Droższe polowanie na Bałtyku

przez • 1 marca, 2015 • News, SpearfishingKomentarze (0)1206

Wygląda na to, że za rozwój dorszowego wędkarstwa morskiego, które stało się niezwykle popularne w ostatnich latach zapłacą więcej wszyscy. Resort rolnictwa planuje zmianę ustawy, w konsekwencji czego zwiększą się opłaty za połowy rekreacyjne. Nie jest jeszcze znana ostateczna kwota za pozwolenia. Wiemy tylko, że nie może być ona większa niż 1/100 przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce za rok poprzedni w przypadku tygodniowego okresu połowów.

Jak pisze Gazeta Wyborcza, Ministerstwo Rolnictwa ponosi koszty zarybiania. Wydaje na ten cel 5 mln zł w roku. Do morza głównie wpuszczany jest narybek troci i łososi, ale również certa, sieja, węgorz i jesiotr. Część z tych gatunków poławiana jest podczas połowów rekreacyjnych, dlatego uzasadnione jest, by za stan zasobów odpowiedzialni byli także armatorzy statków, którzy organizują połowy rekreacyjne.

Według projektu rozporządzenia ministra osoba fizyczna zapłaci za tygodniowy połów – 36 zł, za miesiąc – 73 zł, a za rok – 180 zł. Przewiduje się ulgi dla osób do 18 lat oraz dla emerytów i rencistów. Dotychczasowe pozwolenia były tańsze – miesięczna zgoda na połowy (dla wszystkich podmiotów) kosztowała 16 zł, a na rok dla emerytów, rencistów oraz osób poniżej 18 lat – 31 zł. Armatorzy i pozostali wędkarze płacili 49 zł. Pozwolenia na okres zawodów oznaczały wydatek rzędu 15 zł.

Jeśli rozporządzenie zostanie zatwierdzone w tej formie, zapłacimy pond trzy krotnie więcej niż do tej pory. Z pewnością nie są to dobre wieści dla amatorów przeszukiwania z kuszą bałtyckich kamienisk. Warte prawie 50 milionów złotych rocznie rybołówstwo dorszowe to z pewnością doskonała okazja do podreperowania budżetu państwa. Pozostaje jednak wątpliwość czy takie same opłaty powinny dotyczyć działalności komercyjnej, związanej z połowami z kutra oraz amatorskiego połowu z brzegu o znacznie mniejszej skuteczności.

Dodaj komentarz