Szuwary Ostrzeszów, nowa drużyna UWH w Polsce

przez • 11 grudnia, 2015 • Najnowsze wpisy, UwhKomentarze (0)1799

Na pytanie dlaczego akurat taka nazwa odpowiadają zgodnie, że dopiero zaczynają zabawę z hokejem podwodnym i daleko im do drapieżności szczupaków. Ciekawe zatem skąd wzięły się u mnie dzisiaj rano świeże siniaki. Tutaj sprawa jest prosta. Zwyczajnie odbyłem szybki sparing z rozpoczynającą swoją przygodę z hokejem podwodnym drużyną z Ostrzeszowa.

Twierdzą, że liczy się dobra zabawa i wspólne spędzanie czasu, że zrobią wszystko aby spotykać się i próbować swoich sił z hokejowym kijem w ręku. Jak dla mnie to już jest prawdziwa drużyna, a zapału i radości z uprawiania tego sportu szczerze zazdroszczę wszystkim początkującym. Na kilka dni przed świętami chyba robię się sentymentalny i zaczynam wspominać jak to było na początku mojej przygody z hokejem podwodnym. Zdecydowanie chcę żeby ten czas powrócił, zwłaszcza po tym co zobaczyłem w Ostrzeszowie.

Wczoraj wieczorem na zaproszenie „szuwarowej” ekipy we wspólnym treningu wzięła udział dwuosobowa delegacja trzebnickiej Hydry, wspierana przez moją skromną osobę. Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu za sprawą braci Olszewskich z Bałtyckich Fok. To oni namówili do zabawy w hokeja podwodnego swojego kuzyna Irka, mieszkającego w Ostrzeszowie. Wspólny trening z Fokami wystarczył aby kuzyn z południa złapał hokejowego bakcyla.

Ostrzeszów to niewielka miejscowość. Niepotrzebna była zakrojona na szeroką skalę akcja promocyjna do tego by odbył się pierwszy trening, wystarczył marketing szeptany. Oczywiście większość przyszła z ciekawości. Trudno się dziwić kiedy odbierasz telefon a tutaj najlepszy kumpel namawia cię na hokej podwodny. „Podwodne co?” Przecież niemal każdy z nas spotkał się z podobną reakcją. Mimo, iż nie dysponują odpowiednim sprzętem, brak im wiedzy, a doświadczenie dopiero zdobywają, spotykają się w każdy poniedziałek by przez niemal dwie godziny ganiać za krążkiem umieszczonym na dnie basenu.

Do Ostrzeszowa udałem się za namową Maćka Marszałka w towarzystwie Rafała „Górka” Góreckiego. Wiedziałem tylko, że jedziemy aby odbyć wspólny trening i pokazać rozpoczynającym swoją przygodę z hokejem podwodnym kolegom o co w tym chodzi. Nikt z nas nie wiedział co czeka nas na miejscu.

Weszliśmy na basen i pierwsze co nas zaskoczyło to ilość osób które już na nas czekały. Spodziewałem się 3, no może 5 hokeistów. Ostatecznie w treningu udział wzięło ponad 10 osób, w tym jedna pani, która ani na krok nie ustępuje swoim kolegom, bijąc ich na głowę pod względem techniki i szybkości pływania. Później okazało się, że to nie wszyscy zainteresowani tym sportem i zwykle na treningi przychodzi znacznie więcej osób.

Prawie dwie godziny, jakie mieliśmy do dyspozycji, minęły niezwykle szybko. Po suchej części teoretycznej wskoczyliśmy do basenu by wspólnie ćwiczyć warianty zanurzania, prowadzenie krążka oraz nawroty. Całą zabawę zakończył oczywiście mecz, który okazał się niezwykle zacięty i wyrównany. Miło było obserwować jak każdy próbuje stosować w praktyce wszystko co zdążyliśmy przekazać kilkadziesiąt minut wcześniej. Wielu na naszych oczach poczyniło duże postępy.

Mimo późnej pory, niemal w pełnym składzie udaliśmy się do klimatycznej knajpki gdzie jeszcze przez prawie godzinę rozmawialiśmy o hokeju, odpowiadając na pytania i udzielając ostatnich wskazówek. Z żalem opuszczaliśmy Ostrzeszów, umawiając się na kolejny wspólny trening, który odbędzie się na początku przyszłego roku, tym razem na basenie trzebnickiej Hydry.

Trzymam kciuki za ostrzeszowskie Szuwary. Ten zapał i tak ogromne pokłady pozytywnej energii nie mogą się zmarnować. Cała ekipa szykuje się na Gorączkę Sobotniej Nocy, więc będziecie mieli okazję poznać osobiście nowo powstającą drużynę hokeja podwodnego w Polsce. Zostało jeszcze trochę czasu, muszą go dobrze wykorzystać by zaprezentować się z jak najlepszej strony, chociaż jak podkreślali wielokrotnie, dla nich liczy się tylko zabawa. I tak sobie myślę, niech tak pozostanie jak najdłużej. Zabawa był przednia, za co serdecznie dziękuję. Zapomniałem nawet o tych siniakach.

Dodaj komentarz