Maltański grouper Jacka Dykty

przez • 17 września, 2015 • News, SpearfishingKomentarze (0)1822

Podczas II Wojny Światowej nie było trudno zostać bohaterem na położonej gdzieś na środku Morza Śródziemnego Malcie. Wystarczyło wsiąść do Spitfire’a i zestrzelić kilka Messerschmittów. Obecnie nie jest to już tak prosta sprawa. Jak sprawić żeby mówiła o Tobie cała wyspa? Dziś wystarczy zanurkować na wstrzymanym oddechu na głębokość 17 m i upolować ponad 12 kilogramowego groupera. Taka sztuka udała się dosłownie kilka dni temu Jackowi Dykcie, który z charakterystyczną sobie skromnością opowiada Apnea Sports o tym wydarzeniu:

12029581_965230843538044_3120814731641832928_o

Nurkowałem w miejscu gdzie na głębokości około 17 m znajdowała się spora grań. Nie spodziewałem się na tej głębokości ryb tego gatunku. Kładłem się nieruchomo i czekałem ile powietrza w płucach na ryby, które mogły napłynąć z otwartego morza. To szczęśliwe zanurzenie było nurkiem kontrolnym. Spłynąłem kolejny raz i postanowiłem zajrzeć za grań, która opadała dalej znacznie głębiej. Kiedy tylko wystawiłem głowę za krawędź zobaczyłem naprawdę dużego grouper. Nie spodziewałem się go zupełnie w takim miejscu. Polowałem wcześniej na te ryby, ale szukałem ich w dziurach przy dnie, stojących nad białym piaseczkiem, majestatycznie wachlujących się ogromnymi płetwami piersiowymi.
Ryba była oddalona ode mnie o około 7 metrów. Zupełnie mnie nie widziała. Wisiał głową do góry odsłaniając cały brzuch. Patrzył na coś z zaciekawieniem. Najwolniej jak to było możliwe zacząłem pokonywać w poziomie dzieląca nas odległość z wyciągniętą przed siebie kusza gotową do strzału. Myślałem jedynie o tym, że mam skręcony do oporu kołowrotek, co nieco komplikowało całą sytuację. Po chwili grouper zauważył moja obecność i ustawił się w klasycznej pozycji, przodem w kierunku z którego napływałem. Wiedziałem że muszę podejść naprawdę blisko żeby oddać pewny strzał. Czekałem na ruch ryby ciągle celując i poruszając się w jej kierunku. Zadziałał instynkt. Zauważyłem ruch i w tej samej chwili strzeliłem. Usłyszałem dźwięk którego nigdy przedtem nie miałem okazji słyszeć. Był to dźwięk uderzenia strzały w rybę. Kojarzy mi się z uderzeniem płaską dłonią w zad konia.
Ryba natychmiast ruszyła w stronę szczeliny w grani. Przez chwilę próbowałem odkręcić kołowrotek ale nie było to możliwe. Kończyło się powietrze w płucach i musiałem zacząć się wynurzać. Gdybym wiedział że grouper został trafiony w kręgosłup i nie wpłynął głęboko w szczelinę z pewnością popłynąłby po niego od razu. Wolałem jednak nie ryzykować i wynurzyłem się zostawiając kuszę. Podniecenie i adrenalina przez długi czas nie pozwoliły mi uspokoić się na tyle aby zejść bezpiecznie na dół i sprawdzić co się stało. Kiedy w końcu zanurkowałem zrozumiałem jak wiele miałem szczęścia.

Trofeum Jacka wywołało spore zamieszanie na wyspie. Informacja o jego sukcesie pojawiła się nawet na facebookowej stronie łowców maltańskich. O tym jaki szacunek wzbudził u kolegów z wyspy świadczy z pewnością wpis: „Nice catch by our Polish friend”. Bardzo podobał mi się komentarz Tomka Stelmacha: „Wszedł Pan w inny wymiar łowiectwa. Gratulacje :-)”. Szczerze dołączamy się do gratulacji!

Dodaj komentarz