Balviten Baltic Challenge

przez • 19 lipca, 2015 • Najnowsze wpisyKomentarze (0)1390

user-avatar-pic.phpBalviten Baltic Challenge to projekt o którym z pewnością warto napisać, chociaż nie ma nic wspólnego z nurkowaniem na wstrzymanym oddechu. Pomysł narodził się na Śląsku i jest kolejnym wyzwaniem przed którym staje Leszek Naziemiec. Każdy kto uprawia sporty na wstrzymanym oddechu spędził w swoim życiu godziny na treningu pływackim. Nie wyobrażam sobie, żeby nie kibicować takiej inicjatywie. Przeczytajcie więcej o tym pomyśle w tekście który przygotowała Katarzyna Nowakowaka – Daniel Sielowski.

Spokojny, miły, kulturalny, życzliwy, sympatyczny człowiek z wielkim sercem i ogromnym hartem ducha. Silny charakter, zapracowany, ale zawsze znajdzie chwilkę, żeby zamienić parę słów z ludźmi. Nieustannie stawia sobie nowe cele i zadania. Dla zwykłego człowieka to bohater naszych pokręconych czasów. Tym razem postanowił, że w lipcu lub sierpniu 2015r. pokona Bałtyk, przepływając go, w sztafecie pływackiej, z Dziwnowa do Szwecji.

„Organizatorem wyprawy jest Leszek Naziemiec. W 2008 roku przebiegł swój setny maraton, ukończył też biegi 100-kilometrowe, Bieg Wazów, Triatlon typu Iron-man (3,8 km w wodzie,180 km rower, 42 km bieg), 24-godzinówki pływackie, sztafety pływackie – miedzy innymi: Kanał Elbląski, Kanał la Manche. W 2012 roku został mistrzem Czech w zimowym pływaniu, w bieżącym roku został najlepszym Polakiem Mistrzostw Polski w Zimowym Pływaniu (Katowice 2015).”

Takie oto informacje o nim znajdziecie na facebookowym profilu sztafety. Przeczytacie tam także o pozostałych śmiałkach którzy dołączyli do tego projektu ponieważ mają takie same marzenie jak Leszek.

Pierwszy raz usłyszałam o Leszku czekając na rehabilitację w wodzie. Okazało się wtedy, że
dwóch znajomych wraz z Leszkiem zamierza wziąć udział w sztafecie, która ma przepłynąć Kanał La Manche. Potem okazała się że odnieśli sukces. Pokonali te zimne i nieprzyjazne wody dzielące Europę od Wysp Brytyjskich.

Leszka poznałam w holu Kompleksu Sportowego „Michał”. Podszedł do mnie z wizytówką i poprosił żebym zagłosowała na niego. Zbierał wtedy pieniądze, ponieważ chciał spełnić swoje kolejne marzenie – przepłynąć Kanał La Manche, tym razem samodzielnie. Wydawało się wtedy że zdobycie pieniędzy na ten projekt, podjęcie tej morderczej próby, graniczy z cudem. Udało się. Znaleźli się sponsorzy.

Na rozdaniu „Superpływaków 2013” poprosił nas o wsparcie. Miało ono polegać na zorganizowaniu sztafety w basenie, która trwałaby od momentu wskoczenia przez niego do wody, aż do momentu osiągnięcie założonego celu lub rezygnacji. Taki scenariusz także był brany  pod uwagę podczas planowania tak trudnego przedsięwzięcia. Pojawił się problem organizacyjny. Nie było wiadomo, kiedy dokładnie Leszek zacznie płynąć. Start był przesuwany kilkakrotnie.

Codziennie odbierałam telefon, że to jeszcze nie teraz. „Superpływacy”, którzy zgłosili się do naszej sztafety na basenie, wykruszali się z każdym dniem zwłoki. Termin zmieniał się i nie wszyscy mogli być dyspozycyjni. Okazało się, że trzeba będzie wchodzić do wody kilkakrotnie, zastępując osoby które nie mogły ostatecznie nas wspomóc. Ostatecznie zamiast płynąć przez godzinę, uczestnicy musieli znaleźć siły na dwie a nawet trzy godziny pływania.

Po długim oczekiwaniu, 3-go sierpnia wieczorem dotarła do mnie informacja, że Leszek startuje nad ranem o 3.45. Dokładnie o tej samej godzinie ruszyła też superpływacka sztafeta.

Zaliczyła swoją kolejkę i, podobnie jak wielu innych, zadeklarowałam gotowość do kolejnej próby w zastępstwie osoby która nie mogła uczestniczyć tego dnia w sztafecie. Niestety zanim do tego doszło, odebrałam telefon z informacją że Leszka zniósł prąd i musiał przerwać realizację swojego marzenia. Wszyscy przeżywaliśmy jego porażkę, jak swoją własną.

Na spotkaniu z „Superpływakami”, które miało miejsce po jego powrocie, Leszek obiecał, że w 2016 roku podejmie kolejną próbę. Porażka była dla niego nowym doświadczeniem. Nie uważał że przegrał. Wiedział, że był dobrze przygotowany, po prostu pojawił się prąd, którego o tej porze tam nie powinno być, a już na pewno nie powinien być tak silny. Zapewniał wtedy, że rok 2015 przeznaczy na odpoczynek.

W styczniu tego roku wszyscy „Superpływacy” spotkali się ponownie na gali wręczania medali i dyplomów. Wszystkich zelektryzowała nowa wiadomość. Leszek oznajmił, że szykuje się do przepłynięcia Bałtyku w sztafecie! I to ma być ten odpoczynek, Leszku?

Kolejna wyprawa, na którą trzeba się porządnie przygotować. Wiem, że nie płyniesz sam, tylko w sztafecie, że stoi za tobą ogromny sztab ludzi, ale dla nas zwykłych śmiertelników, dla których zapoczątkowałeś „Akcję Superpływak”*, to ogromny wyczyn! Wszyscy trzymamy kciuki! W tym roku kierownictwo Kompleksu Sportowego „Michał” nie zorganizowało sztafety, więc będziemy śledzić Wasze poczynania w Internecie. Powodzenia!

* pierwszy raz zorganizowana w Kompleksie Sportowym „Michał” w 2007r. Celem akcji jest popularyzowanie pływania oraz zdrowego trybu życia. Obecnie Akcja jest również prowadzona m.in. w Tychach, Tarnowie i Katowicach. Regulamin można znaleźć tutaj

Dodaj komentarz